Wczoraj w końcu wymieniłem starą lampę. Poprzednia jak widać na zdjęciu nie posiadała już kolorów (przez zbierającą się wodę), nową zakupiłem w cenie 75pln. Montaż nie był trudny ale dość wkurzający jest sposób w jaki montuje się tą akurat lampę, trzeba zdejmować wszystkie plastiki z tyłu.
Remont blacharski
Dziś nastał wielki dzień, w końcu pojawiła się decyzja że oddaję samochód do blacharza. Autko przejdzie remont błotników tylnych, progów oraz podłogi. Dziś zamówiłem odpowiednie reperaturki i w piątek rozstaję się z samochodem z nadzieją że jak go odbiorę problem blacharki z tyłu samochodu (która to najbardziej mnie martwiła) będzie już za mną. Przede mną czeka jeszcze kupno maski, obu błotników przednich, klapy tylnej oraz prawdopodobnie zderzaka na przód. Zastanawiam się też ostatnio nad zmianą koloru samochodu na kolor biały i co raz bardziej ten pomysł mi się zaczyna podobać. Autko niestety będę musiał polakierować w większości sam gdyż fundusze są ograniczone, ale poradzę sobie jakoś.
Toyo Proxes T1R
Samochód 2 dni temu zyskał nowe opony na przód. Przy wyborze opon sugerowałem się opiniami oraz… zamiłowaniem do Japonii, przez co mój wybór padł na japońską markę.
Opony Toyo Proxes T1R to podobno jeden z lepszych modeli opon w średniej grupie cenowej. Ja za sztukę opony w rozmiarze 195/50 R15 dałem 190pln, co uważam za niską cenę jak za taką markę opony. Opony są z końca 2008 roku więc posłużą jeszcze jakieś 2,5 roku (średnio żywotność gumy szacuje się na 3lata). Opony zakupiłem przez Allegro, najtańszą ofertę znalazłem u użytkownika OPONY_HURT którego ofertę polecam obejrzeć.
Zamontowana rura dolotowa ze stożkiem. Obecnie założono filtr na odmę więc pozbyłem się czerwonej rurki łączącej tą z układem dolotowym.
Na dobry początek
Prowadziłem już wiele blogów, także kilka różnych serwisów, ale wszystkie projekty porzucałem po jakimś czasie. Najczęściej się po prostu nimi nudziłem, lub po prostu coś przerywało dalszy rozwój. Tym razem pewnie też blog kiedyś padnie, nie będzie miał też dużej oglądalności, ani stałych bywalców, lecz przynajmniej jestem tego świadom.
O czym tym razem będę pisał?
Tym razem będę pisał tak właściwie to o sobie. A co, wolno mi być narcyzem. A konkretniej, będę pisał tu o swoim samochodzie, który potraktowałem jak zabawkę. Mam pewien plan wobec niego który chcę zrealizować, czy mi się uda? To się okaże. Póki co inwestuje w niego tyle ile tylko mogę, chociaż wiem że to może być bezcelowe, no ale to auto to moje hobby.
A może trochę historii?
Co tu dużo pisać. Auto kupiłem w Lutym 2009 roku, za cenę 3800pln. Cena rynkowa tego egzemplarza wtedy wynosiła 7500pln. Czemu tak tanio zapłaciłem? Kupiłem sobie sprawnie jeżdżący wrak, ot co! Samochód który kupiłem został zaniedbany przez poprzedniego właściciela, przez co ucierpiała blacharka, trochę tapicerki i plastików. Na całe szczęście Hondy mają silniki nie do zajechania i tu się to potwierdziło. Samochód w trakcie kupna miał 268000km przebiegu, jeździł jak żyleta i prowadził się pewnie. Dziś nie żałuje że kupiłem ten a nie inny egzemplarz, mam z nim sporo zabawy, która mnie cieszy i co ważniejsze zabawy nie związanej z jakimikolwiek awariami. To dziwne? Może, ale samochód nie zawiódł mnie ani raz, a jest ze mną od 10 000km. Jedyne inwestycje to po prostu normalne zużycie elementów oraz moje zachcianki.
A co to w ogóle za samochód?
Honda Civic 5-tej generacji, rok produkcji 1993, silnik 1.5 16V 90KM (d15b2 eg4), kolor niebieski, elektryczne szyby, elektryczny szyberdach, regulacja i wspomaganie kierownicy. Tak więc jak widać całkiem niezłe parametry jak na taki “złom”.
Tak więc kończę ten przydługi wstęp i powoli będę tu uzupełniał zmiany, ew. naprawy i koszta jakie poniosłem. Zobaczymy co z tego wyjdzie…
